czwartek, 31 października 2013

Urodziny naszego menela!

Dzisiaj, swoje 21. urodziny obchodzi Vanessa Marano, czyli nasz tytułowy menel ;)
Van, urodziła się w Los Angeles. Swoją karierę zaczęła w 2002. roku.
Więcej nie trzeba pisać, bo wszystko wiecie :D

A tutaj macie zdjęcia <3





Wszystkiego najlepszego Van!

/Nika
/Sisi <3

wtorek, 29 października 2013

Grafika zmieniona i zapowiedź MEGA rozdziału ;)

Zmieniliśmy grafikę. Mamy nadzieję, że się wam podoba! Nowe tło doskonale pasuje do nastroju, jaki wprowadziliśmy na blogu! Rozdział 10 - jubileuszowy i MEGA, MEGA MEGA już niedługo.
Czekajcie cierpliwie, bo chcemy nad nim popracować...

niedziela, 27 października 2013

Dziękujemy znowu!!


Dzisiaj stuknęło nam już 2000 wyświetleń! Dziękujemy bardzo i oczekujcie następnych rozdziałów, bardzo wciągających! Od środy przybyło 1000! Dziękujemy jeszcze raz!

/Jack

PS. Sisi złamała/skręciła rękę, trudno jej się piszę, więc będę się starał pisać więcej. Życzymy jej powrotu do zdrowia!

Rozdział 9 "To był lew. Bardzo duży lew"

*** Oczami Rossa ***

W ciągu kilku godzin mieliśmy nakręcony odcinek.  Cały czas dręczyła mnie sprawa z Laurą.  Ona coś do mnie czuje czy nie?  Zachowuje się dziwnie. To jest fakt. Ale czy to miłość? Tego nie wiem....
Po skończeniu nagrywania poszliśmy do ZOO.  Było tam dużo dzikich zwierząt.
Robiłem bardzo dużo zdjęć. Oto kilka z nich:










Najbardziej zafascynowało mnie zdjęcie białego wilka pijącego wodę. Jest naprawdę śliczne:



Pomału kierowaliśmy się w stronę wyjścia. Nagle zza krzaków wyskoczył lew. Przeraziłem się. Złapałem Laurę za rękę i pobiegliśmy do wyjścia. Reszta została, aby podziwiać lwa. Schowałem się razem z szatynką za wielkim drzewem. 
- Co to było?! - Zapytała zestresowana dziewczyna.
- To był lew. Bardzo duży lew. - Po tych słowach nastała niezręczna cisza. Zaczęliśmy się pomału do siebie zbliżać. Nie wiedziałem, co mam zrobić. Pocałować, czy oddalić się. Byliśmy coraz bliżej siebie. Na swojej twarzy czułem oddech Laury. Nasze usta dzieliły milimetry. Stało się. Stała się najbardziej oczekiwana przeze mnie rzecz. Pocałowaliśmy się. Nie był to długi pocałunek, bo trwał zaledwie kilka sekund, ale był piękny. Piękny i magiczny. 

*** Oczami Laury ***


Stało się! Nareszcie! Pocałowaliśmy się. Było magicznie! Kocham go. Wiem, że on też mnie kocha. Skąd to wiem? Od Rydel. Ona zawsze wszystko mi powie. Po pocałunku oznajmił.
- Laura...ja... kocham cię. Kocham cię cały czas. Nie wiem co mam zrobi...- Przerwałam mu pocałunkiem. 
- Ja tez cię kocham. - Powiedziałam.
- Czyli, że...
- Tak, zostanę twoją dziewczyną. - Przerwałam. Po chwili wstaliśmy i trzymając się za ręce poszliśmy w stronę przyjaciół.
____________________

Tak... wiem znowu krótki. Miał być długi, ale mam problemy z ręką i nie mogę pisać. Pozostała dwójka ( Nika, Jack) nie mają czasu. Zdjęcia robione przeze mnie. Jeśli chcesz skopiować - zapytaj, a na pewno się zgodzę :) To tyle... Rozdział powinien pojawić się jutro :)

/Sisi <3

                      

czwartek, 24 października 2013

Rozdział 8 "Mam dla was świetną wiadomość"

*** Oczami Rossa ***


Przez cały czas gapiłem się na Laurę. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Jest taka piękna, mądra, utalentowana...
- Ross! Ross! - Wrzeszczała Rydel.
- Przepraszam, zamyśliłem się... - Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Dzisiaj idziemy na plan. Będziemy kręcić nowy odcinek. Pamiętasz? - Zapytała Laura.
- Tak, tak....pamiętam - Odpowiedziałem w zamyśleniu.
Brunetka jeszcze przez chwilę próbowała się ze mną porozumieć. Po jakimś czasie udało jej się zwlec mnie z łóżka. Wyszliśmy przed dom i wyjechaliśmy moim samochodem do studia. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Tam czekali już na nas Calum i Raini. Przywitaliśmy się i poszliśmy do biura Kevina.
- Hej Kevin!! - Krzyknąłem.
- Hej!! Mam dla was świetną wiadomość. - Poinformował mężczyzna.
- Jaką? - Zapytała Raini.
- Po zakończeniu nagrywania dzisiejszego odcinka.... Każdy dostanie kabanosy! - Wykrzyknął.
Niby jest dorosłym mężczyzną, a zachowuje się jak pięcioletnie dziecko. Kabanosy...serio? Nasza trójka nie wykazywała entuzjazmu. Jednak, tego nie można powiedzieć o Calumie. Zachowywał się jak małpa! Skakał w kółko i krzyczał: "Kabanosy! Uratujecie mnie przed najazdem kosmitów!". Nie wiem jak można być tak głupim. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie Laura.
- O czym tak rozmyślasz?
- O tym rudym idiocie - Odpowiedziałem. Dziewczyna zaśmiała się. Nastąpiła między nami niezręczna cisza. Nikt nie wiedział, co ma powiedzieć. Byliśmy sami na korytarzu. Laura zaczęła się powoli do mnie zbliżać, jednak w ostatnim momencie oznajmiła:
- To idziemy?
- Ja...sne - Nie mogłem się wysłowić. Czyżby Laura naprawdę chciała mnie pocałować? A może to był tylko zwykły impuls. Tyle pytań w mojej głowie, a tak mało odpowiedzi....


___________________

Hej! To znowu ja  -Sisi. Tsa...wiem... rozdział miała napisać Nika, ale ona go jeszcze nie zaczęła, a mnie sie nudziło... Tak więc jest. Przepraszam, że taki krótki... szkoła :( W sobotę pojawi się baaaaardzo długi rozdział więc... do zobaczenia <3

Sisi <3

środa, 23 października 2013

Rozdział 7 "Ee, kurczę, zapomniałem"

*** Oczami Laury ***

Obudziłam się w piękny, wakacyjny ranek. Ku mojemu zdziwieniu, zobaczyłam na ekranie telefonu "1 nowa wiadomość". Była 8.30. Otworzyłam  wiadomość, ukazał się przed moimi oczyma SMS od Rydel. Jego tekst uradował mnie strasznie; było w nim napisane "Wyszłam!". Od razu zerwałam się z łóżka, ubrałam się i pobiegłam do kuchni, aby coś zjeść i od razu pójść do Delly. Vanessa jeszcze spała, może nawet i lepiej. Zrobiłam sobie kanapkę a'la Laura Marano, bo po chorobie Rydel straciłam chęć do jajecznicy. Zjadłam, ubrałam się i pobiegłam do Delly. Zastałam ją w salonie, leżała na kanapie.
- Hej, jak się cieszę, że jesteś w domu! - Krzyknęłam.
- Heej Laura, wypuścili mnie rano, stwierdzili, że wyzdrowiałam. - Odparła Rydel.
Pomyślałam o przyjaciołach. Zapowiadał się naprawdę dobry dzień. Już widziałam minę Rossa i innych, gdy się dowie o tym, że Delly wyszła. Uśmiech sam nasuwał mi się na usta.
- To, co idziemy do Rossa? - Zapytałam.
- O ile zdrowie mi pozwoli... - Zażartowała Rydel.
Poszłyśmy. Chwilę później, Ross o wszystkim wiedział. Gdy zobaczył Delly, od razu rozpromienił się. Wtedy coś mnie tknęło. Także zaczęłam się uśmiechać. Jakbym była nim. Było to dziwne uczucie, a jednak przyjemne. Czyżby nasze dusze się złączyły? Nie, to niemożliwe. To, co się wydarzyło podczas gry w butelkę, to było tylko wyzwanie. Nic więcej. Nie powiem tego nikomu. NIKOMU!
- Jakże się cieszę - Powiedział z radością Ross - Właśnie robię jajecznicę, chcecie?
- NIEE! - Krzyknęłyśmy na całe gardło
- Ee, kurczę, zapomniałem... - Odparł Ross zawstydzony.

*** Oczami Ross'a ***

Jak to wspaniale, że Rydel wyszła. Jak to wspaniale, że przyszła z Laurą. Jaki to wspaniały dzień! Powtarzałem sobie cały czas. Zaprosiłem je do salonu, a ja po kryjomu zjadłem jajecznicę, aby nie pokazywać dziewczynom. Przyszedłem do nich. Spojrzałem na Laurę. Uśmiechała się cały czas. Nie wiedziałem dlaczego, tylko zaczęła dopiero jak mnie zobaczyła. Czyżby... nie, to nie może być to. Przecież... może jednak? Może ona mnie KOCHA?!
- No, opowiadaj Delly - Powiedziałem, próbując ukryć moje myśli.
- Było to tak: obudziłam się o szóstej. Dali mi śniadanie i pojechałam na badania. Gdy z nich wróciłam poczytałam książkę i nagle do sali wparował lekarz i oznajmił, że wyzdrowiałam i mogę wracać do domu. Przywieźli mnie karetką, ale nie na sygnale, tylko spokojnie. Do domu dotarłam około ósmej. No i jestem. - Opowiedziała Rydel.
- Świetnie - Odpowiedzieliśmy z Laurą, w tym samym momencie.
Nie, ja też?! Dziwne uczucie, też się uśmiechnąłem. Czyżby butelka wszystko odmieniła? Magia... Na razie zatrzymam to dla siebie, nie powiem tego tym bardziej Laurze...

____________________

Tak w ogóle cześć, jestem Jack i od dzisiaj będę współtworzył tego bloga. Mam nadzieję, że mój rozdział się spodobał. Jak widzicie, zaczyna się...

/Jack

Dziękujemy !!


 Baaardzo dziękujemy za ponad 1000 wyświetleń. *.*  Nie spodziewałam się tego.

Wchodzę na bloggera, patrzę a tu 1007 wejść. Moja mina gdy to zobaczyłam: o.O

Dziękujemy również za komentarze. Dzięki  nim mam wenę ( jak na razie  :D) i chęci do pisania <3

Jeszce raz Dziękuję <3




/Sisi <3