poniedziałek, 31 marca 2014

Nie życzcie powodzenia!

Jak pewnie większość z was wie, jutro mamy test. Trzymajcie za nas kciuki, aby dobrze nam poszedł, tylko, tak jak w tytule... ;)
W tym tygodniu pojawi się rozdział (przewiduję sobotę), więc nabijcie jeszcze komentów pod ostatnim rozdziałem i czekajcie na następny.

Zapraszamy do zadawania pytań w PODRĘCZNIKU CZYTELNIKA i na Fanpage'u :D

/Sisi <3
/Jack:)\

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 46 "Kobieca intuicja"

*** Oczami Rossa ***
 *** 6 kwietnia ***

Zaraz zabrałem się za sprawdzanie płci zwierzaka.
- Nie wiem, dlaczego dla was, kobiet jest to takie dziwne. Może u ludzi wiadomo z daleka, czy to samiec czy samica, ale płeć ludzi rozpoznajesz codziennie... - opowiadałem Laurze.
- Czasami cię nie pojmuję... Ale i tak jesteś słodki - uśmiechnęła się do mnie żona.
- Pies. Samiec, widzisz? - spytałem.
- Wiesz, wierzę ci... - odpowiedziała mi Laura.
Rozległ się płacz dziecka.
- Pewnie Sisi, zajmij się psem - powiedziała brązowooka.
- Nie, ty zostań, też muszę poświęcać uwagę dzieciom... - zaproponowałem.
- Ale jeśli jest głodna? A co jak...- pytała żona.
- To cię zawołam - przerwałem, bo by się znowu rozkręciła.
Poszedłem na górę i rzeczywiście, to Sisi płakała. "Ta kobieca intuicja...", pomyślałem.
Jednak Laura nie miała racji z tym, że dziewczynka była głodna. Po prostu chciała trochę zabawy. Gdy mnie zobaczyła, od razu przestała płakać.
- Chodź do tatusia... - powiedziałem biorąc ją na ręce.
Po chwili obudził się także Jack i z nim było to samo. No więc wziąłem też jego i zacząłem zabawiać dzieci.
- Ugh, dobrze, że was jest tylko dwójka, bo byśmy nie mieli czasu na nic... Ale i tak was kocham! - mówiłem do dzieci, przytulając je.
- ROSS! - rozległ się krzyk Laury.
- Co się dzieje?!! - odkrzyknąłem,
- CHODŹ TU!!
Wsadziłem dzieci do łóżeczek i natychmiast zbiegłem na dół. Okazało się, że... pies po prostu się załatwił.
- Co? I z tego powodu robisz aferę? Prawie zawału dostałem! Uff.. - dyszałem.
- No przepraszam... - żona popatrzyła się na mnie takim wzrokiem, że zapomniałem o wszystkim.
- Jesteś piękna - powiedziałem.
Pocałowaliśmy się. W tym momencie pies uciekł z łazienki i zaczął biegać po całym domu.
- Jak mu damy na imię? - spytałem.
- Może Shor, co? - zaproponowała Laura.
- CO? Jak ja? - spytałem.
- No tak. Nie podoba ci się?
- No podoba, podoba. Tylko się zdziwiłem.
- Shor! - zawołałem.
Pies biegał po salonie.
- Trzeba będzie go nauczyć komend - powiedziałem.
- Na początek, żeby reagował na imię - odparła Laura.

*** Oczami Rylanda ***

- Jaka ta Ariana jest piękna - myślałem cały czas. Automatycznie przechodziłem na Rocky'ego.
- Jakby się go pozbyć? Ale nie chcę mu nic zrobić, tylko żeby zerwał z Arianą. - siedziałem tak kilka godzin.

*** Oczami Rydel ***

Co ten David chce od Rossa?! Chcę o nim zapomnieć! A tak w ogóle, to czemu on nie siedzi w więzieniu?! - myślałam.
- ŚNIADANIE!! - krzyknął Rocky z dołu.
Zbiegłam na dół i usiadłam przy stole. Rocky niczym kelner w luksusowej restauracji. niósł na tacy kanapki. Jednak za bardzo się popisywał - poplątały mu się nogi i wywrócił się - całe śniadanie wylądowało na jego głowie.
- Brawo! - wyrzuciłam.
W tym momencie wszedł Ryland. Wyglądał okropnie. Podszedł do leżącego Rocky'ego i powiedział do niego coś okropnego.

____________________
Co powiedział, to się dowiecie w następnym rozdziale.
Witam po dłuższej przerwie! Tak to ja, Jack i jakże cieszę się z tego, że mogłem to dla Was napisać. Początek był napisany jeszcze przed zawieszeniem, tylko dokończyłem. Stawiamy warunek: MACIE KOMENTOWAĆ (pomysł Sisi) 10 komentów co najmniej ;) Nie że jestem wścibski.
Nie mogłem się doczekać odwieszenia, żebym mógł pisać dla Was, no ale mieliśmy dużo spraw na głowie.
Pewnie jeszcze przez jakiś czas to ja będę pisał rozdziały, bo Sisi ma nadal rozwalonego laptopa, co chyba wiecie. Dobra kończę, bo za bardzo się rozpisałem! ;)
/Jack :)\

poniedziałek, 17 marca 2014

Odwieeeeszka!

Jak w tytule.... Odwieszamy bloga! Wiem, że się cieszycie :D No to tak.... Następny rozdział napiszę Jack, ponieważ ja mam popsutego laptopa.... Będzie dzisiaj lub jutro :D

/Sisi <3
/Jack :)\

sobota, 8 marca 2014

Dłuższa przerwa :(

Egzaminy co prawda się kończą, ale mamy jeszcze test (1 kwietnia). Sisi ma rozwalonego laptopa. Takich powodów przesunięcia terminu odwieszenia bloga mógłbym wymienić jeszcze dużo. Więc jesteśmy zmuszeni zrobić to i podajemy nieoficjalną datę odwieszenia bloga i wydania 46 rozdziału: 6 KWIETNIA 2014r.
Przepraszamy...
/Jack:)\
/Sisi <3

sobota, 1 marca 2014

Blog zawieszony

UWAGA!
W związku z tym, że mamy teraz egzaminy i dużo nauki, a także tym, że na blogu zrobiło się strasznie cicho i pusto (w ogóle nie komentujecie, zawiedliśmy się na was :( ) jesteśmy zmuszeni zawiesić bloga na czas bliżej nieokreślony (wydaje mi się, że na ok. 2 tygodnie). Jeżeli czekaliście na dzisiejszy rozdział i naprawdę uwielbiacie naszego bloga przepraszamy, no ale widzicie... Nie martwcie się, wrócimy, ale obiecajcie, że gdy to zrobimy, uaktywnicie się! :)

Nam też jest smutno...
/Jack :)\
/Sisi <3

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 45 "Jak za starych, dobrych czasów..."

*** Oczami Laury ***
*** 5 kwietnia ***

Zakręciłam butelką i wypadło na Rocky'ego.
- Zadanie - oświadczył.
- Na początku łatwe - pocałuj Arianę, ale tak namiętnie! - powiedziałam.
- Eee, z przyjemnością - powiedział Rocky, po czym wykonał zadanie.
Zakręcił butelką i wypadło na Rydel.
- Zadanie - oświadczyła.
- Hmmm, rzuć tortem w Ratlifka - powiedział Rocky.
- CO? - wypalił Ell, ale po chwili był cały w torcie -  Nie zapomnę ci tego, Rocky!
- Kręć, Delly - powiedział Rocky, nie zważając na Ellingtona.
Wypadło na mnie.
- Zadanie - powiedziałam.
- Pocałuj Rossa - jak za starych, dobrych czasów... - powiedziała Rydel.
- Tylko, teraz to mój mąż, a wtedy nawet chłopakiem nie był... Żaden problem - oświadczyłam, po czym wykonałam zadanie i poczułam się jak rok temu, gdy graliśmy ostatnio (może nie byłam taka przerażona).
Zakręciłam butelką i wypadło na Rossa.
- Ymm, wolę pytanie - oświadczył Ross.
- Sugerujesz coś? - spytałam z chytrym uśmieszkiem męża - Co robiłeś wczoraj z Davidem?
Wszyscy wytrzeszczyli oczy na blondyna, a Rydel wyglądała, jakby chciała przywiązać Rossa do drzewa i wycisnąć z niego wszystko
- Dałem mu numer, aby mógł się z nami kontaktować - wypalił brązowooki.
- Po co? - spytali wszyscy.
- Bardzo mu było przykro i chciał nas przeprosić. Obiecał, że już nic nie zrobi, z resztą, ma nadzór policyjny - opowiedział Ross.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć - wypaliła Rydel.
- Zobaczymy - powiedział mój mąż, po czym zakręcił butelką i wypadło na Rylanda.
- Pytanie - powiedział najmłodszy Lynch.
- Kochasz kogoś? Tak bardzo chciałeś... - spytał blondyn.
- Tak - wszyscy popatrzyli na niego jak nigdy - Ar... Oddaje fant! - wypalił niezdecydowany Ryland i oddał koszulkę. Po chwili chłopak wprawił butelkę w ruch. Wypadło na Rossa.
- Wyzwanie - Rzucił blondyn.
- Hm....  Nie chce mi się już grać... - Powiedział wstający z miejsca Ryland. Spojrzałam na zegarek: "23:28". Podeszłam do nocnej szafki i wyciągnęłam małe pudełeczko.
- Co to? - Zapytała Rydel.
- Ymm.... Nie wiem - Odpowiedziałam, wyciągając kleiste coś z jego zawartości. - To chyba glut... - Powiedziałam rozbawiona.
- Laura, ty pijana jesteś? - Zapytał podchodzący do mnie Ross.
- Nie wiem! - Wykrzyknęłam, cały czas się brechtając.
- Ona chyba coś brała.... - Oświadczył, wstający z miejsca Riker.

*** Oczami Narratora ***
*** Dwie godziny później ***

Po dwóch godzinach w domu Laury i Rossa zapanował spokój. Wszyscy rozeszli się do swoich domów, a małżeństwo Lynch poszło spać. Nieoczekiwanie w środku nocy ktoś zadzwonił do blondyna. 
- Halo? - Zapytał szeptem chłopak, jednak nikt się nie odezwał. - Halo? - Ponowił próbę, lecz bardziej stanowczo. Ponownie odpowiedziała mu głucha cisza. Brązowooki wstał z łóżka i udał się do kuchni. Z lodówki wyciągnął ser, a z chlebaka chleb. Wszystko posmarował grubą warstwą masła i skonsumował. 
- Ross?! - Zawołała Laura.
- Już idę! - Odkrzyknął, obżerający się kanapką Ross. 
- Ktoś dzwonił? - Zapytała przejęta brunetka.
- Nie, nic kochanie, śpij... - Powiedział blondyn, kładąc się do łózka. Zamknął swoje ociężałe powieki i zapadł w głęboki sen. 

*** Oczami Laury ***
*** Następnego dnia ***
 *** 6 Kwietnia ***

Powoli zaczęłam otwierać oczy. Słońce przedzierające się przez okno raziło moje powieki. Bezczynnie usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w męża. On jest taki słodki - Myślałam. Po chwili usłyszałam ciche skomlenie. Z każdym moim krokiem stawało się coraz głośniejsze. Pomału otworzyłam drzwi wejściowe i ujrzałam małego pieska.
- Co ty tutaj robisz? - Zapytałam kucając przy futrzaku. Był zaniedbany i brudny, jednak biło od niego ciepło. Na pierwszy rzut oka było widać, że potrzebował miłości. Nie był duży, miał może z trzy miesiące. Wzięłam go na ręce i zaniosłam do łazienki. Dokładnie go umyłam i nakarmiłam szynką. - Teraz jesteś piękny - Powiedziałam. - Jakie by ci dać imię? - Myślałam na głos. 
- A to chłopak czy dziewczyna? - Zapytał zza moich pleców Ross. 
- Jeśli cię to tak bardzo ciekawi... To sprawdź!! - Wykrzyknęłam, wybuchając śmiechem. 

____________________
Hejooo!! Dzisiaj taki trochę krótszy, ponieważ długi był wczoraj xD Piszcie swoje opinie w komentarzu <3

/Sisi
/Jack :)\

sobota, 22 lutego 2014

Gify!

Jezuuuu! Ale mi się nudzi! Macie tutaj gify, które kocham <3

Laura <3









Ross <3









Rydel <3





Riker <3





Rocky <3





Ell <3





Raini <3



Calum <3



No to wszystko XD Jak wam się podobają? Rozdział pojawi się jutro, Jack dostał jakiegoś szału na pisanie xD

/Sisi <3